|
|
Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej zaproponowano mi nagle zmianę pracy. Ja, filolog-polonista z wykształcenia, pracowałem dotąd na kolei, jako specjalista od mieszkań spółdzielczych-zakładowych!... 24 godziny od propozycji podjąłem pracę w Studiu Sztuki Estradowej jako - a jakże! - kierownik Studia. Przez dwa lata pracowałem z adeptami tegoż Studia, m.in. Małgosią Ostrowską, Wandą Kwietniewską i Grzesiem Stróżniakiem. To były piękne czasy, moje pierwsze wielkie sukcesy, jakieś festiwale w Sopocie, Opolu. Po dwóch latach studio rozwiązano /Warszawka!/ a ja trafiłem do Radia w Poznaniu jako... tekściarz orkiestry Zbyszka Górnego. W tak zwanym międzyczasie mój zastępca - Maciej Szymański - złożył z byłych adeptów zespół VIST, który zamienił się w LOMBARD. Na przełomie listopada i grudnia 1981 roku dostałem od Grzegorza muzykę i miałem napisać tekst, Właściwie były to dwie muzyki, z których jedną - na moje nieszczęście - wyposażyłem w tekst, skierowany do... członka Biura Politycznego PZPR, niejakiego Albina Siwaka:
"Kłamstwo panie A. krótkie nogi ma, Ludzie wiedzą, na czym siedzą, Nie darują wam!"...
Oczywiście numer spuszczono w totalny kanał i żyje tylko w moich zbiorach fonograficznych. Gdy zabrałem się - w ostatniej chwili, jak zwykle, za drugi tekst, akurat "przesympatyczny" facet w zakłamanym Dzienniku Telewizyjnym plugawił uczestników jakiejś demonstracji przeciwko władzy, przeciwko biedzie, szarości. Wkurzony totalnie napisałem uczciwe i na pewno szczerze wnerwione PRZEŻYJ TO SAM. Potem cóż, stan wojenny, ja połamany paskudnie w wypadku i cud - jakiś szaleniec zapuścił numer w radiowej trójce. Reszta - co tu dużo gadać, jest widoczna do dzisiaj. Zastanawiałem się tysiące razy, jak to jest, że po tylu latach od tamtych czasów kolejne pokolenia młodych ludzi sięgają po PRZEŻYJ TO SAM. Jedno, to zapewne genialna kompozycja Grzegorza, ale poza tym... No, cóż, może rzeczywiście niewiele się tu zmieniło i ciągle trzeba śpiewać o kłamstwach sączonych do uszu i oczu, o prostej prawdzie, że trzeba coś zrobić, żeby to zmienić, nie stać, lecz walczyć. Tylko - to jest straszne, ile lat w tym biednym kraju trzeba powtarzać takie oczywistości!... Poza wszystkim to niezwykłe uczucie: być anonimowym, nierozpoznawalnych autorem utworu, który przetrwał lata i nadal żyje. To wystarczający powód, aby pomyśleć, że coś po sobie zostawiam... A na marginesie już: przez całe lata tylko jeden, jedyny raz zapytano mnie publicznie o PRZEŻYJ TO SAM. Było to przy okazji jakiegoś konkursu w RMF. Tylko raz, przez dwadzieścia pięć lat. Pomijam to, że dla poznańskich mediów po prostu nigdy nie istniałem i nie istnieję, a przecież napisałem ponad... tysiąc piosenek, w tym także trwające po dziś dzień DOROSŁE DZIECI, dziesiątki bajek muzycznych, legend, programów kabaretowych... Dlatego od czternastu lat zajmuję się pod firma Agencja Artystyczna AS produkcją telewizyjną filmów krajoznawczych, przyrodniczych, promocyjnych i oczywiście reklamowych. O mojej firmie i paru innych drobiazgach z mojego okropnie pracowitego żywota można zasięgnąć języka na stronie firmowej www.agencja-as.pl Z Grzegorzem Stróżniakiem znamy się więc miliony lat, razem napisaliśmy nie więcej jak dwa-trzy kawałki, za jeden z nich wiele lat temu dostaliśmy nawet jakąś ważną /kasa!/ nagrodę. To niestety, cała nasza "twórcza" znajomość. Przynajmniej ja niezwykle żałuję, ale może w drugim życiu...
Andrzej Sobczak
Załączniki:
Obrazy:
|