|
|
Jacek Królik Jeden z najlepszych gitarzystów w Polsce. - gitarzysta zespołu Lombard 1994-1996 - nagrał ok. 100 płyt
www.brathanki.interia.pl www.jacekkrolik.com
Moja przygoda z Lombardem rozpoczęła się dosyć nieoczekiwanie. Jeszcze w niedzielny wieczór mogłem się czuć jedynie fanem zespołu , a już w następny piątek wziąłem udział nagraniu płyty live jako pełnoprawny członek grupy. To był wariacki tydzień .Najpierw dosyć wcześnie obudził mnie telefon z propozycją natychmiastowej sesji nagraniowej z legendarnym krakowskim kompozytorem Zbigniewem Rajem,po czym praktycznie w drzwiach dogonił mnie drugi telefon. Tym razem dzwonił perkusista Lombardu Artur Malik z kolejną tego dnia propozycją nie do odrzucenia. Artur zaproponował mi jak najszybszy wyjazd w okolice Warszawy na generalne próby Lombardu. Zespól w weekend miał rejestrować w Poznaniu koncert live ,a ja miałem zasilić grupę jako drugi gitarzysta. Ciekawość świata oraz adrenalina zwyciężyła tremę i już następnego dnia odbyła się nasza pierwsza wspólna próba. Aklimatyzację w zespole znacznie ułatwił mi fakt ,iż w latach 80-tych jako małoletni gitarzysta byłem zdeklarowanym fanem Lombardu i wybitnej gry gitarowej Piotra Zandera , a co za tym idzie zupełnie nieźle orientowałem się w gitarowych aranżach Piotra, wraz z jego kultowymi do dzisiaj solówkami.Myśle , że to przełamało początkową nieufność reszty zespołu , którego wcześniej nie znałem osobiście. Odbyliśmy parodniowy obóz biesiadno-kondycyjny , na którym ostatecznie dotarłem sie muzycznie oraz towarzysko z ekipą. Niecały rok pózniej zostałem jedynym gitarzystą w grupie co znacznie podniosło jeszcze wyzwanie twórcze i co tu dodać -mój apetyt gitarowy. Z licznych wspólnych koncertów najbardziej utkwił mi w pamięci wyjazd do Kanady. Rewelacyjny i muzycznie i turystycznie. Do dzisiaj wracam do tamtych koncertów. Calgary- jam po koncercie w klubie bluesowym ,podczas którego zostałem wypchnięty na pojedynek gitarowy ze znakomitym kanadyjskim gitarzystą grupy "Dr Hook". Edmonton- tam graliśmy w renomowanym rockowym klubie , gdzie jak się okazało zespoły grają nie jak w polskich realiach, 70-80 minutowy koncert ,plus bisy -)). Tam oczekiwano od zespołu recitalu składającego sie z trzech takich setów. Nie mając innego wyjścia ,uzupełniliśmy nasz autorski program ulubionymi coverami, wzbogacilismy repertuar kaskadami solówek i udało sie !!! To był bardzo wesoły i twórczy zarazem okres w moim życiu. Wspominam go z uśmiechem , ale i szacunkiem do tego co udało nam się wtedy razem wspólnie przeżyć i stworzyć.
Jacek Królik
Załączniki:
Obrazy:
|