|
|
2001-03-10 LOMBARD CZYLI L'OMBARD?
- Jak udało się wam znaleźć następczynię Małgorzaty Ostrowskiej, Martę Cugier? - Grzegorz Stróżniak (Lombard) - Szukałem dziewczyny o nieprzeciętnym głosie. Moi znajomi z Poznania podsuwali mi różne osoby. Od kolegi ze sklepu muzycznego dostałem kasetę magnetofonową, na której nagrany był koncert Marty z jakimś zespołem. Potem słyszałem jak śpiewała z rockowo-funkowym zespołem przed Kayah. Byłem też na jej koncercie w klubie Blue Note w Poznaniu, gdzie występowała z kwintetem jazzowym. Jest bardzo muzykalna, śpiewała różne gatunki - jazz, blues, rock, funky. Świetnie orientuje się w tym, co dzieje się w muzyce na świecie i w Polsce. Postanowiłem popracować z Martą bez ”Lombardu”, potem drogi jakoś same się zeszły. Już drugi sezon koncertujemy ze sobą, nagraliśmy płytę „Deja’vu”, trasa koncertowa przed nami i wiele planów na przyszłość. - Wasza nowa płyta to połączenie mocnych gitar i elektronicznych smaczków. - Grzegorz Stróżniak - Właśnie o taki melanż mi chodziło. Chciałem połączyć ostre granie z naszą "lombardową" melodyką i harmonią. Tutaj ukłon w stronę naszego nowego gitarzysty, Pawła Klimczaka, znanego z zespołów Tymoteusz i Armia. To on nadał drapieżny charakter riffom gitarowym na tej płycie. - "Deja'vu" utrzymana jest w dość mrocznym, niepokojącym klimacie, także dzięki tekstom piosenek. - Grzegorz Stróżniak - Marta napisała wszystkie teksty na płytę. Ja z kolei starałem się dopasować do nich odpowiednią muzykę. Czasem zdarzało się odwrotnie. Tak może jest to materiał niepokojący, tajemniczy nie do końca jednak mroczny. Owszem są utwory takie jak „Po cichu?”, „prywatna Samotność”, „moja Edukacja” ale jest też optymistyczna „Machina myśli”, „Wirtualne spotkania” nasz typ na przebój wiosenno – letni czy „Poddaję się uczuciom”. Nie ma tu jakiś wielkich odkryć, większość utworów mówi o miłości, ale zostało to podane na nowo, naturalnie i szczerze. - W refrenie "Deja'vu - to już było" pojawiła się rapowana wstawka po francusku. - Grzegorz Stróżniak - Nagraliśmy nawet wersję francuską tej piosenki. Odezwały się głosy z Francji, że są zainteresowani wypuszczeniem na rynek tego utworu. Na "eksportowym" singlu znajdą się "Patrz! Patrz!" i "Deja'vu - to już było". To jest tak specyficzny język, że musieliśmy zmienić charakter "Deja’vu" na nieco łagodniejszy - śpiew jest bardziej liryczny niż w polskiej wersji. Dzięki temu wytworzył się kontrast między ostrym riffem gitarowym, a bardzo ładnymi francuskimi słowami. Ten język jest stworzony do poezji śpiewanej nie było to łatwe. - Wasza nowa płyta nie jest specjalnie podobna do poprzednich. Skąd zatem tytuł "Deja'vu"? - Grzegorz Stróżniak - Jest on związany z naszymi doświadczeniami podczas pracy nad tą płytą. Nagrywaliśmy ją cały rok. Zdarzało się podczas wielu godzin wspólnych prób, że ktoś mówił: "Mam chyba deja' vu". Za którymś razem Marta napisała o tym tekst i powstał utwór. Jest w tym filozoficzny wydźwięk, a można też dopisać do tego wiele ideologii. Czasami sam się zastanawiam, czy to już było, bo przecież parę lat temu to wszystko przerabiałem. Teraz Lombard startuje prawie od nowa - zmieniony, odmłodzony. Przy przygotowywaniu tej płyty bałem się czy będę potrafił komponować i aranżować nowocześnie. Codziennie słyszę wiele pozytywnych opinii o płycie to znak że albo potrafię, albo szybko się uczę... Myślę, że udało się nam wpasować w bardzo wymagającą obecnie rzeczywistość.
Załączniki:
Obrazy:
|