2001-10-01 20 lat Lombardu - rozmowa z Martą Cugier i Grzegorzem Stróżniakiem2001-10-01 20 lat Lombardu - rozmowa z Martą Cugier i Grzegorzem Stróżniakiem

Linia

2001-10-01 20 lat Lombardu - rozmowa z Martą Cugier i Grzegorzem Stróżniakiem - Katarzyna Domagała dla Agora.


- W tym roku Lombard obchodzi dwudziestolecie swego istnienia. Z tej okazji odbył się niedawno jubileuszowy koncert w studio im. Agnieszki Osieckiej w radiowej Trójce, który zostanie uwieczniony na płycie. -Grzegorz Stróżniak- Zagraliśmy bardzo udany, naszym zdaniem, koncert z przebojami starymi i nowymi. Ukaże się on na płycie, której roboczy tytuł brzmi “Dwudziestolecie – Przeżyj to sam“. Myślę, że uda nam się przemycić trochę tej wspaniałej atmosfery. Cieszymy się, że mogliśmy zarejestrować ten ważny dla nas moment - 20 lat Lombardu i nowy skład zespołu. Bardzo ciężko i uporczywie pracujemy teraz na nową historią grupy. -Marta Cugier- Najpierw mieliśmy pomysł aby zrobić zbiorowy koncert, ale w związku z tym, że nasza sytuacja jest taka nieklarowna, chcieliśmy zaznaczyć, że od tego czasu Lombard będzie tak wyglądał i że dobrze nam się od trzech lat w takim składzie pracuje. Bardzo się z grupą utożsamiam i wiem, że nie będzie to współpraca trwająca jedynie rok. -No właśnie, powiedziałeś niedawno, że planowaliście wspólne dwudziestolecie, ale “wydarzyło się w międzyczasie tak wiele, że nie potrafilibyśmy stać obok siebie na jednej scenie uczciwie i cieszyć się ze wspólnego grania“. Jak układają się obecnie Wasze stosunki z Małgorzatą Ostrowską? -Grzegorz Stróżniak- To dosyć skomplikowane do wytłumaczenia. Rzeczywiście planowaliśmy wspólne dwudziestolecie z udziałem Małgorzaty Ostrowskiej, Wandy Kwietniewskiej i wielu innych muzyków, którzy przewinęli się przez Lombard. Jednak ostatnimi czasy pojawiły się w mediach ataki na Martę, które sprawiły, że znowu musieliśmy prostować historię odejścia Małgorzaty Ostrowskiej z zespołu Lombard. -Marta Cugier- Najważniejsze jest to, że nie zmusiłam Lombardu żeby z nim śpiewać, jak to odbierają niektórzy ludzie. Nie wpychałam się na siłę na miejsce Małgorzaty Ostrowskiej, tylko ona odeszła z zespołu pozostawiając za sobą przykre wspomnienia. Zostawiła grupę w trakcie sezonu z podpisanymi kontraktami i nieprzygotowanych na to. Ja w tym czasie pracowałam z Grzegorzem nad moją solową płytą. -Grzegorz Stróżniak- Zespół musi mieć przyszłość i plany. W momencie kiedy Małgorzata odeszła, myślę, że liczyła na to, że zawiesimy swoją działalność i nie wiem, czy miałaby plany powrotu po raz kolejny do Lombardu. Jednak to nas nie interesowało, bo my już dłużej takich sytuacji nie mogliśmy znosić, było ich zbyt wiele w ciągu ostatniego dziesięciolecia. Efektem tego była nieobecność Lombardu w mediach przez dziesięć lat. Dlatego chcieliśmy mieć klarowną sytuację i w momencie kiedy Małgorzata odeszła podjęliśmy szybko decyzję, że Marta będzie z nami śpiewała. Jest Lombard, śpiewa w nim Marta Cugier i tak już zostanie! -W mediach zaistnieliście ponownie po wydaniu płyty “Deja´Vu“, nagranej już w nowym składzie. -Grzegorz Stróżniak- Na koncertach publiczność domaga się nowych utworów, a to dowód na naszą obecnośc w mediach. Nie narzekamy też na brak koncertów w kraju. -Marta Cugier- Mamy dorobek i dla tych najstarszych i najmłodszych.... -Grzegorz Stróżniak- Nasz zespół ma spory repertuar, z którego, pomimo tej dziesięcioletniej przerwy medialnej możemy czerpać. Nasze starsze utwory funkcjonują, bo one “siedzą“ w ludziach. Naszych starych fanów spotykamy na koncertach. A z nowym repertuarem wchodzimy w inne rejony i zdobywamy nowego, młodego odbiorcę. -Jeszcze na początku swojej działalności mawialiście, że chcecie grać muzykę, którą można z przyjemnością posłuchać a może i zatańczyć. To motto chyba się nie zmieniło? -Marta Cugier- Super, że to cytujesz, bo Grzegorz rzeczywiście jest takim kompozytorem, który potrafi swoją muzyką skłonić ludzi do tańca, sprawić, że się w nią wsłuchują, milcząc lub śpiewając. -Jakie zmiany w swojej muzyce zawdzięczacie Marcie po przyjęciu jej do zespołu? -Grzegorz Stróżniak- Przede wszystkim dało to powiem świeżości. Rozszerzył się wachlarz możliwości, naszych wspólnych upodobań i kierunków muzycznych. Nie chcemy tylko krzyczeć. W tej muzyce przemycamy zarówno uczucia i melancholię, jak i drapieżność. Nasza ostatnia płyta jest własnie taką wypadkową tego wszystkiego, co chcielibyśmy robić. Jest trochę ostrego grania... -Marta Cugier- I Grzegorza rapowania, które ostatnio bardzo lubi.... -Grzegorz Stróżniak- Ogólnie wymieszanie gatunków muzycznych, ale opinie o płycie są takie, że jest bardzo świeża i na czasie z tym co się dzieje na świecie, a tak właśnie chcieliśmy być odbierani. -Jak trafiła Marta do zespołu? -Grzegorz Stróżniak- Przypadkiem. Dostałem od kolegi kasetę Marty, a potem śledziłem jej dokonania z poznańskimi zespołami i chodziłem na jej koncerty. Tak dojrzewała nasza znajomość. -Marta Cugier- Aż poszłam na studia dziennikarskie w Poznaniu... -Grzegorz Stróżniak- ...i musiała je przerwać. -Wcześniej próbowałaś już wielu gatunków muzycznych. Był blues, soul, jazz... -Marta Cugier- Moje granie miało wymiar lokalny, cieszyłam się, że ludzie przychodzą na moje koncerty i chcą mnie słuchać. Śpiewałam na przykład z zespołem “Mój Pacyfik 231“, który założyliśmy razem ze studentami Akademii Muzycznej, śpiewałam także standardy jazzowe. -Grzegorz Stróżniak- Była to dobra nauka, bo w krótkim okresie Marta przeszła szkołę w kilku bardzo znaczących gatunkach muzycznych i skończyła na jazzie. Byłem pełen podziwu, bo dla mnie osobiście śpiewanie jazzu jest ostatnim etapem w twórczości artystycznej, tymczasem ona jako młoda osoba śpiewa je, zna się na tym i czuje te standardy. A przy okazji potrafi śpiewać muzykę rockową. -Czy mieliście w ogóle plany ponownego reaktywowania zespołu w starym składzie z Małgorzatą Ostrowską? -Grzegorz Stróżniak- Ten plan już się odbył i do tego wielokrotnie. Zawsze nieudanie. Krótko nazwać ten okres można by “odcinaniem kuponów“. To bardzo nieładne określenie. To było takie funkcjonowanie w zawieszeniu. Graliśmy ciągle te same koncerty. A przecież w ciągu – kilkunastu lat musi się wydarzyć coś nowego. Wprowadzenie kilku nowych kompozycji do koncertu powoduje, że zespół inaczej żyje. Grupa nie może umierać na scenie. -Marta Cugier- I nie może być przepaści, bo w muzyce ciągle coś się zmienia: aparatura, sprzęt, moda...Dlatego zespół musi tworzyć, żeby na koncercie podążać za tymi wszystkimi nowinkami. -Grzegorz Stróżniak- Koniec stulecia spowodował też w muzyce wielki galimatias. Wszytkie gatunki, które wcześniej grano osobno, teraz zaczęły występować obok siebie. Mnie to bardzo odpowiada, bo to jest właśnie nasza muzyka. Niektórzy nam to zarzucają, że nie jest ona klarowna. Jednak dzięki niej zdobywamy fanów wszystkich pokoleń. -Marta Cugier- Naszym ulubionym zespołem jest amerykańska grupa Garbage, która łączy w sobie stare tendencje muzyczne z nowymi. -Niektórzy podejrzewają Was o jej naśladownictwo... -Grzegorz Stróżniak- Nie mamy nic przeciwko temu. Nie bawimy się w ściąganie fragmentów muzycznych. Tworząc utwory, trzeba słuchać muzyki z całego świata, po to żeby znaleźć jakiś haczyk jak pokleić i sprzedać muzykę. Poza tym zachwyciła nas też produkcja ich albumu, która była na najwyższym poziomie światowym. -Czy myślicie już o kolejnej płycie studyjnej? -Marta Cugier- Marzę, żebyśmy się w przyszłym roku dostali do Opola. Na pewno będziemy się starać skomponować jakiś nowy utwór na potrzeby tamtejszego festiwalu. A przy okazji będziemy zapowiadać singlami nową płytę, która być może wyjdzie już pod koniec przyszłego roku. Na pewno będziemy chcieli temu albumowi poświęcić wiele czasu. Poprzednia płyta była robiona w takiej cudownej euforii. Teraz chcę bardziej dopracować teksty... -Grzegorz Stróżniak- Żebysmy tylko mieli czas. -W zespole dobrze się rozumiecie, choć można powiedzieć,że dzieli Was jedno pokolenie. -Grzegorz Stróżniak- W Lombardzie jest teraz pół na pół. Ze starej kadry jest Piotr Zander, Henryk Baran i ja, a Marta, Paweł Klimczak - nowy gitarzysta oraz Paweł Świca - perkusista to nowa opozycja. W muzyce jest coś takiego cudownego, co nie zawsze sprawdza się w innych branżach, a mianowicie, jeśli się ma podobne zapatrywania na muzykę, podobną wizję kompozycji, to wiek nie gra tutaj roli. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Katarzyna Domagała

Linia

Załączniki:

Linia

Obrazy:

Stopka