|
|
2002-01-09 20 lat Lombardu - dla Superexpresu Marta Cugier i Grzegorz Stróżniak.
Zespół Lombard obchodzi swoje dwudziestolecie wydając płytę koncertową 20-lat - przeżyj to sam...”z nowa wokalistką Martą Cugier. Liderem zespołu był i jest Grzegorz Stróżniak . Zespół cztery lata temu rozstał się z Małgorzatą Ostrowską, która poświęciła się solowej karierze, jednak kwasy wciąż się ciągną... Możecie zdradzić, co się zdarzyło? Nigdy o tym nie mówiliście... -Grzegorz Stróżniak.- Długo trzeba by opowiadać... Na pewno rozstanie z zespołem po trzynastunastu latach wspólnej pracy nie powinno tak wyglądać, jak się odbyło... Dużo wspólnie przeżyliśmy i osiągnęliśmy! W sumie skomponowałem największe przeboje „Lombardu”: „Szklaną pogodę”, „Gołębi puch”, „Mam dość”, „Przeżyj to sam i wiele innych. -G.S.- Ona nigdy nie doceniała tego zespołu, zawsze szukała czegoś innego. Myślę, że nie spełniała się w Lombardzie. Myśleliśmy, że teraz nareszcie robi to co chce... W jej działaniach jednak widać totalny brak konsekwencji i zdecydowania. Na przykład, od początku swojej kariery solowej stanowczo odcinała się od „Lombardu” teraz fonograficznie powraca do starego repertuaru wręcz sugerując naklejką, że mieliśmy coś z nią wspólnego... Może to taka chora walka o klienta wiedząc, że my nagrywamy płytę w „Trójce” z Martą... Krótko mówiąc za dużo w jej i naszych działaniach zbiegów okoliczności. Musieliśmy znów przesunąć premierę. Z „Deja’vu” było podobnie... -Ty postanowiłeś zaufać Marcie? Jak to się stało... -G.S.- Po prostu w środku sezonu zostaliśmy bez wokalistki, za to z podpisanymi kontraktami koncertowymi... -I wtedy... -G.S.- Już wcześniej pracowaliśmy nad Marty solową płytą, do której pisałem muzykę a ona teksty. Jeden z utworów z tego okresu znajduje się na płycie „Deja’vu” jest to „Prywatna samotność”... W tej nowej sytuacji dałem Marcie dwa tygodnie na nauczenie się piosenek „Lombardu” i ruszyliśmy w trasę. -Pomyślałaś wtedy, że będziesz musiała rzucić studia? Miałaś tylko 21 lat i studiowałaś dziennikarstwo. -M.C.- Gdy rzuciłam się w wir „Lombardu”, naukę musiałam przerwać, ale jestem pewna, że będę je mogła jeszcze kiedyś kontynuować. -G.S.- Pierwszy koncert z Martą był najtrudniejszy... Wszyscy strasznie się denerwowaliśmy. Teraz gramy w całej Polsce, ale i za granicą. Byliśmy już w USA, Kanadzie i Niemczech, wkrótce może Australia? Gramy i zwiedzamy, to naprawdę wspaniały zawód... -A co słychać u Was prywatnie? -M.C.- Jestem w takim wirze, że zapomniałam o życiu osobistym. Mam pięciu wspaniałych mężczyzn w zespole i to mi wystarcza... -G.S.-Mój syn Kuba ma 17 lat, a córka Rozalia 9 dla nich jestem w stanie zrobić chyba wszystko… Rozmawiała: BOŻENA CHODYNIECKA
Załączniki:
Obrazy:
|