|
|
2006-05-10 PRZEŻYJ TO SAM....
Przeżyj to sam... Widziałeś wczoraj znów w dzienniku Zmęczonych ludzi wzburzony tłum I jeden szczegół wzrok Twój przykuł Ogromne morze ludzkich głów A spiker cedził ostre słowa Od których nagła wzbierała złość I począł w Tobie gniew kiełkować I pomyślałeś: milczenia dość! Tak, tak, zespołu Lombard nie trzeba nikomu przedstawiać. Chyba każdy z nas odkrywał magię takich szlagierów, jak „Przeżyj to sam”, „Szklana pogoda”, „Śmierć dyskotekom”, czy jakże wymownego w tymtych czasach przeboju „Mam dość”. A to przecież zaledwie kilka przykładów ich walki na „słowa i dźwięki” z PRL-owskimi oparami absurdu. Dziś wszystko wydaje się tak odległe i inne. Dawni „młodzi gniewni” złagodnieli, organiczając swą walkę do zapewnienia bytu własnym rodzinom. Inny również jest zespół Lombard, w którym chyba największą zmianą było przejęcie mikrofonu przez Martę Cugier, która scenicznej wyrazistości nie musi zazdrościć Małogorzacie Ostrowskiej, bo sama ma jej pod dostatkiem. Zespół pod wodzą Grzegorza Stróżniaka nie spuszcza z tonu i nadal bierze się za bary z trudnymi tematami, jak terroryzm, czy nietolerancja... Dla tych wszystkich, którzy jednak mają ochotę na chwilę przenieść się do lat młodości muzycy przygotowali niezwykłą niespodziankę... - Anna Gołębiowska- Jesteśmy w przede dniu wielkiego wydarzenia muzycznego, ale i niecodziennej lekcji historii, którą dla nas szykujecie. Jak wogóle zrodził się pomysł stworzenia tak spektakularnego widowiska, jakim jest „Lombard w hołdzie Solidarności – drogi do wolności”? -Marta Cugier– Początkowo ten projekt miał być tylko małym, zamkniętym koncertem z okazji 25-lecia Solidarności dla naszych przyjaciół Jarka Chołodeckiego, Rysia Chilczuka, Romka Kirshstainera i całej ich solidarnościowej opolskiej konspiracji. Chcieliśmy zrobić dla nich coś wyjątkowego, niezapomnianego... W związku z tym, że od 5 lat Lombard grał już multimedialne widowisko z grafikami i teledyskami, postanowiliśmy zmienić koncepcję naszego show, dobrać utwory z lat ’80 i współczesne tak by stworzyły pewna chronologię wydarzeń „od Solidarności do Wolności”... -Grzegorz Stróżniak- Początkowo ciężko było nam znaleźć materiały archiwalne. Zapomnieliśmy, że w Telewizji Polskiej królowała propaganda. W bezsilności zwróciliśmy się do naszych chłopaków o pomoc. Potem oni stworzyli łańcuch ludzi, którzy nam pomagali. Najpierw wyszukiwali nam miejsca, gdzie powinniśmy się udać, potem w tych miejscach kolejne osoby wyszukiwały nam „dokumenty”. Na końcu już opowiadając o tym widowisku różnym ludziom, z kolei sprawiali, że Ci zapraszali nas na swoje obchody. Musimy tutaj wspomnieć Pana Jarosława Szczepańskiego, Macieja Grzywaczewskiego, Marcina Bochenka z TVP, Panią Dyr. wystawy „Drogi do wolności” Danutę Kobzdej i Pana Bogdana Lisa z Fundacji Centrum Solidarności, Panią Joannę Pacanę, Pana Bogdan Łochwicki i Waldemar Płocharski z Video Studio Gdańsk, autorów albumu „Drogi do niepodległości” i regionalne odziały NSZZ Solidarność. Bez nich by się nie udało. -A.G.- Wiem, że prezentowaliście swój projekt już w polskich miastach. Jak reagowała publiczność? -MC- W końcu po 25 latach „Solidarność” doczekała się międzynarodowego święta, na jakie sobie zasługuje. Przyszedł czas kiedy można i trzeba mówić o tym, że „Solidarność” jest naszą DUMĄ NARODOWĄ. Ten Polski zryw zapoczątkował przemiany w różnych częściach świata. Koncerty, które zagraliśmy w Polsce były niezwykle wzruszające. -GS– Dziś w zespole „Lombard” reprezentujemy różne pokolenia, dla każdego z nas jest to ogromne przeżycie, ludzie to czują i zachowują się wspaniale. Cóż można chcieć więcej, gdy publiczność skanduje „Solidarność! Dziękujemy!”... To właśnie jest nasza misja. Chcemy by ludzie zrozumieli, że to nie „Solidarność” jest winna obecnej trudnej sytuacji w Kraju, ale 60 lat komunizmu i zniewolenia. -A.G.- 25- lecie Solidarności, ale i istnienia zespołu Lombard. Dla wielu to Wy jesteście jednym z symboli “Solidarności” i tej właśnie drogi do wolności, o której nam przypomnicie. Jak z perspektywy czasu oceniacie zmiany polityczne w Polsce, jakich byliście świadkami? Czy macie poczucie, że coś wygrała Polska, że wygrali Polacy? -GS- Symbolem „Solidarności” jest Jacek Kaczmarski. Wraz z innymi Bardami, to Oni pisali zakazane piosenki. My jesteśmy tylko symbolem lat ’80, szarych, beznadziejnych i zakłamanych. Nie możemy równać się z ludźmi, którzy ryzykowali swoje życie i życie swoich bliskich dla Polski. Oni nie bali się mówić prawdy prosto w twarz. Dlatego na naszym koncercie dzięki uprzejmości Alicji Delgas na telebimach pojawia się zmarły w 2004 roku Jacek Kaczmarski, by wyśpiewać nam swój proroczy hymn „Mury”. -A.G.- Ale chyba „Przeżyj to sam” również miało i ma wielką silę rewolucyjnego rażenia? -GS- Utwór „Przeżyj to sam” był jedną z moich pierwszych kompozycji. Napisałem ją jak miałem 16 lat. Z tekstem Andrzeja Sobczaka stał się protestsongiem, najważniejszym utworem „Lombard’u”. Po kilku emisjach w radio został zdjęty z anteny, ale pozostał gdzieś głęboko w ludziach, trafiał w nasze rany. Do dziś znają i śpiewają Go wszyscy i to jest naprawdę piękne. Jednak nasze utwory zna szerokie grono osób, bo zgadzaliśmy się na pewne ustępstwa. Ja śpiewając swoje piosenki, dobierając teksty ryzykowałem tylko utratą kariery. Miałem to wielkie szczęście, że do mojej muzyki pisali znakomici, wrażliwi tekściarze Skubikowski, Dutkiewicz, Sobczak, Pietrowiak, którzy na ile pozwalała cenzura, w zamaskowany sposób, krytykowali tamten chory świat. Dziś już nie wiele osób pamięta znaczenie tamtych słów, pewnych przenośni. W utworze „Śmierć dyskotece” śpiewaliśmy o milicyjnych sukach, o ZOMO. Ocenzurowany „Ostatni taniec” nie był piosenką o parze na dancingu, tylko o ostatnim tańcu komuny, a „Kto mi zapłaci za łzy” już sam tytuł nasuwa na myśl ogromny żal za tamten świat. Współczesne teksty dla „Lombardu” pisze Marta. -MC– We współczesnych tekstach dzielimy się naszymi spostrzeżeniami, poglądami, emocjami. Uprawiamy troszkę taki artystyczny ekshibicjonizm. Nie boimy się poruszać trudnych tematów. Śpiewamy „Roads to freedom” o trudnej drodze do wolności, do Unii Europejskiej. Myślę, że Polska wygrała szansę na normalność, Polacy szanse na wszystko... Wiele czasu jeszcze upłynie zanim Polacy nauczą się demokracji. -GS– Teraz nikt nie mówi nam co robić, wszystko jest w naszych rękach... Wciąż jednak rodzą się nowe problemy. Dziś śpiewamy „I say stop!” przeciwko wojnie, przemocy, ale przede wszystkim terroryzmowi. Graliśmy koncert na Wzgórzach Golan dla U.N. Zwiedzanie Jerozolimy, Izraela zrobiło na nas ogromne wrażenie. Staramy się naszą muzyką walczyć ze stereotypami i z nietolerancją. -MC -Ludzie dzielą się przecież na dobrych i złych. Nie można oceniać innych według koloru skóry, pochodzenia czy religii. -GS - W związku z naszą działalnością charytatywną na rzecz osób niepełnosprawnych, wraz z naszymi przyjaciółmi, podczas koncertów „Symbioza” promujemy integrację. Należymy też do grona tych którzy mięli szczęśliwe dzieciństwo, cierpienia dzieci są dla nas szczególnie bolesne. W utworze „Why?” śpiewamy o przemocy w rodzinie. -MC- Nie potrafimy przejść obojętnie obok tych różnych problemów współczesnego świata. Nie brakuje oczywiście w naszej muzyce piosenek rozrywkowych, utworów o miłości... Jednak ten multimedialny spektakl jest widowiskiem historycznym, który pokazuje naszą Polską „Drogę do wolności” w oparciu o archiwalia video i muzykę Lombardu. -A.G.- Publiczność polonijna jest chyba trochę specyficzną grupą. Gros ludzi wyjechało przecież z kraju z powodów politycznych. Dla wielu “Solidarność” i walka z poprzednim systemem to część ich życia, często też gorzkich kompromisów, jakich musieli się dopuścić – od przyjęcia biletu “w jedną stronę” zaczynając, na dramatycznych ucieczkach z Polski kończąc. Czy nie macie tremy na myśl, że staniecie przed tymi ludźmi? -G.S.– Lombard oddaje hołd tym, którzy ryzykowali życiem swoim i swoich bliskich dla Polski. Dziękujemy im, że żyjemy w Unii Europejskiej, a nie na Białorusi!!! To Oni są naszą inspiracją, oni również pomagali nam stworzyć to widowisko. Mamy przyjaciół, których spotkał taki los z Dolnośląskiej Solidarności, z Opola. Graliśmy dla nich koncert w Niemczech, 5 lat temu, z okazji ich urodzin. Tego dnia otrzymali nagrody za zasługi dla Polski. Spędziliśmy razem kilka magicznych wieczorów. Opowiadali nam o tym co przeżyli. My sprezentowaliśmy im na DVD teledysk nakręcony po 20 latach do utworu „Przeżyj to sam”. Nigdy nie zapomnę, jak stali wpatrzeni w obraz stworzony z archiwaliów, gdzie historia zespołu „Lombard” splatała się z historią Polski. Od Solidarności, do niesprawiedliwości jaką były zwycięskie dla SLD wybory parlamentarne. -A.G.- Zapewne na waszym koncercie pojawi się też nowe pokolenie emigrantów. Ci ludzie często rozczarowani są nową Polską a i otrzymana wolność nie bardzo im smakuje. Wyjechali za pracą, której we własnym kraju nie mogli znaleźć. Jak przekonacie tych “młodych gniewnych” (ale i zniechęconych), że warto było walczyć? -GS– Czy warto było walczyć, trzeba zapytać tych, którzy walczyli... Ja uważam, że ludzie rozczarowani są wolnością, bo czas zaciera prawdę. Pamiętają, że wszyscy mieli pracę, „darmowe” wczasy, „darmowego” lekarza, „darmowe” wykształcenie... Dziś za to właśnie płacimy, za to wszystko „darmowe”!!! Spłacamy długi za panów z PZPR. Mimo iż dla artystów nastał bardzo trudny czas ja się cieszę z tego, że żyjemy w wolnym kraju. Podróżujemy, śpiewamy w różnych częściach kraju i świata. Nikt nie mówi nam o czym mamy śpiewać i jak. Mamy dostęp do informacji, wolną prasę, telewizję. Wolne radio z muzyką nie ograniczoną do 10 zespołów i 20 solistów. Po woli stajemy się krajem europejskim. Musi się tylko zmienić nasza mentalność. Wiele jeszcze czasu upłynie zanim staniemy się stabilnym Państwem. -MC- Kiedyś działacze podziemnej Solidarności dostawali „bilet w jedną stronę”. Na emigracji wiele lat często tęsknili za rodziną, przyjaciółmi, za Polską. Wielu udało się poukładać swoje życie, byli i tacy, którzy się nie odnaleźli w nowej rzeczywistości. Nie mieli dokąd wrócić, bo nie mogli wrócić. Teraz mamy swój dom, swoją Ojczyzna, która zawsze na nas czeka... Tu nawet jak jest nam źle, jesteśmy u siebie. -A.G.- Na koniec prosiłabym o to, abyście w kilku zdaniach zapowiedzieli naszej publiczności, co będziemy mogli usłyszeć i zobaczyć 21 maja w Sali Widowiskowej Kongresshaus? - Marta i Grzegorz – Kochani serdecznie zapraszamy Was na koncert „Lombard w hołdzie Solidarności – drogi do wolności”. Dla tych którzy to wszystko pamiętają, to będzie ogromne przeżycie, dla młodzieży lekcja wspaniałej, polskiej historii. Zabierzcie swoje dzieci, swoich przyjaciół, dla których specjalnie przygotowaliśmy angielskie tłumaczenia. Bądźcie tam z nami. Bez Was się nie uda... Dziękuję za rozmowę Tyle od zespołu Lombard, który rozmawiając ze mną właśnie szykował się do koncertów w Stanach Zjednoczonych. Nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie poczekać do 21 maja... Widowisko multimedialne zespołu Lombard patronuje Ambasada Polska w Wiedniu. Organizatorem koncertu jest Austriacko-Polskie Stowarzyszenie dla Popierania Sztuki i Czasu wolnego POLONEZ. Anna Gołębiowska
Załączniki:
Obrazy:
|