|
|
2006-11-28 Grzegorz Stróżniak - lider, wokalista, klawiszowiec, kompozytor, poznańskiego zespołu LOMBARD - Marek Zaradniak dla Gazety Poznańskiej.
-Marek Zaradniak- 25 lat w jednym zespole. Czy uważasz się za człowieka sukcesu? -Grzegorz Stróżniak- Oddałem życie do Lombardu… To moje drugie serce, drugie życie. Bez Lombardu jestem niepełny. Wiem o tym, bo pozbawiono mnie kiedyś tego „życia”. W pewnym sensie uważam się za człowieka sukcesu. „Na przekór czasom i ludziom wbrew…”, jak pisał Andrzej Sobczak w utworze „Przeżyj to sam”, tym, którzy w LOMBARD nigdy nie wierzyli i nie wierzą, tym, którzy nie szanowali mnie i mojej pracy, wciąż tworzę, komponuje, śpiewam, gram i zamierzam umrzeć z Lombardem, w Lombardzie i dla Lombardu... -MZ- Pamiętasz pierwszy koncert w maju 1981 roku ? -GS- Ostatnio wspominaliśmy ten koncert z Mietkiem Jureckim, byłym basistą Budki Suflera. To było coś! Support przed moimi wielkimi idolami. Do dziś Budka Suflera to nasi przyjaciele. Tak jak przyjęli nas wtedy w poczet artystów polskich wielki tortem i dobrym słowem, tak mogliśmy liczyć na nich w Lublinie, kiedy nagrywaliśmy pierwszą płytę z Martą Cugier – „Deja’vue”. Pamiętam jak dziś, słowa wypowiedziane przez Romka Lipko w 2000 roku, po ich wielkim comeback z utworem „Takie tango”, kiedy my właśnie zaczynaliśmy walkę o LOMBARD: ”Grzesiu róbcie swoje, kiedyś te s…, będą musiały Was puścić” -MZ- A może były jakieś inne szczególne koncerty? -GS- Najpiękniejszym koncertem jaki przeżyliśmy z Lombardem był Sopot w 2005 roku „Przeżyj to sam - czyli przeboje z przebojami” na Festiwalu Jedynki. Wielki sukces Marty, która mimo wątpliwości, narażona na nieprzyjemności, ataki ze strony byłej wokalistki Małgorzaty Ostrowskiej i jej managera. Całe szczęście, że zgodziła się zaśpiewać „Szklaną pogodę”, pokazała nam wtedy kolejny raz, jaką ma w sobie wielką siłę i klasę! Dzięki jej ogromnej pokorze mogłem w pełni cieszyć naszym finałowym „Przeżyj to sam” zaśpiewanym wspólnie z wielkimi gwiazdami polskiej muzyki lat ’80. Gdyby Marta odmówiła, też bym nie wystąpił. To wiele znaczyło dla nas, tak jak wiele znaczy nasz multimedialny spektakl „W hołdzie Solidarności – drogi do wolności”, na który już serdecznie zapraszamy poznaniaków 13 grudnia 2006 w 25 rocznice ogłoszenia stanu wojennego w Polsce. -MZ- Które momenty w historii ,,Lombardu" były przełomowe dla zespołu? -GS- Przełomowych momentów w historii zespołu LOMBARD było parę: Sukces mojego utworu do słów Marka Dutkiewicza „Szklana pogoda” za którą otrzymałem „II nagrodę za kompozycję” na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Zdjęcie z anteny radiowej utworu „Przeżyj to sam”, dzięki czemu stał się on największym przebojem zespołu LOMBARD. Praca w Teatrze Polskim, dzięki której zdałem sobie sprawę z tego, że współpraca z ludźmi, którzy Cię doceniają jest cudowna, czego nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Dzięki Marcie uwierzyłem w siebie i zrozumiałem, że nie ma ludzi niezastąpionych. Wtedy postanowiliśmy otworzyć kolejny rozdział historii zespołu LOMBARD. Po wielu latach przestaliśmy być kapelą odcinającą kupony, zaczęliśmy spełniać marzenia, robić rzeczy dotąd niemożliwe: płyty bez ciśnienia, spektakle multimedialne, filmy dokumentalne, trasy po całych Stanach Zjednoczonych, Europie, działalność charytatywną bez stawiania warunków, swingowe aranżacje utworów… -MZ- Czy wszyscy muzycy, którzy grali w Lombardzie zjawią się na jubileuszowym koncercie ? -GS- To koncert dla naszych przyjaciół i zorganizowany dzięki ich pomocy. Wśród zaproszonych gości jest wielu byłych muzyków zespołu LOMBARD, są autorzy tekstów, managerowie, fotograficy, graficy, realizatorzy dźwięku, zaprzyjaźnieni poznańscy muzycy, współpracownicy, organizatorzy koncertów, dziennikarze, reżyserzy teledysków, „nasze wojsko”, przyjaciele i rodziny… Nie można nie wspomnieć tutaj o firmie New Yorker, JBL, Fujitsu, które od wielu lat wspierają nasze działanie i pomogły nam w organizacji tego multimedialnego pięciogodzinnego spektaklu. Firmie Sokołów S.A., która przygotowała dla naszych gości degustację swoich najlepszych produktów. Najsłodszym sprawcom obchodów 25 rocznicy powstania są Cukiernie Kandulski i Zeelandia. Bez Casinos Poland, „bezalkoholowej Luksusowej” i „bezalkoholowego Calsberga” nie byłoby też rockowej balangi. To nie jedyne atrakcje jakie przygotowaliśmy dla naszych VIP’ów, ale resztę na pewno opowie Wam Marek Zaradniak, którego zaliczamy do ścisłego grona naszych PRZYJACIÓŁ, ludzi dzięki którym wciąż nam się chce tworzyć:) Nie zapomnieliśmy tego dnia o najmłodszych. Podczas koncertu będziemy zbierać pieniądze na Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom Caritas i najpotrzebniejsze rzeczy dla Ośrodka Proadopcyjnego w Częstochowie, nie zabraknie też naszych przyjaciół z Olimpiad Specjalnych. -MZ- Co lubisz, czego nienawidzisz w pracy? -GS- Nienawidzę obłudy, ludzi fałszywych, oni otaczali mnie przez wiele lat. Nauczyłem się wybierać, z kim chcę, a z kim nie chcę pracować. Lubię ludzi pracowitych, oddanych, szczerych, przyjaciół dla których liczy się Grzegorz Stróżniak, nie lider zespołu LOMBARD, ale zwykły człowiek. -MZ- Jak to się stało, że ty człowiek po o ile pamiętam Technikum Poligraficzno-księgarskim zostałeś artystą ? -GS- Artystą się jest, artystą się nie zostaje… czasem tylko wydaje się, że „sztuka” nie jest czymś „poważnym”, że trzeba mieć jakieś wykształcenie żeby żyć, móc utrzymać Rodzinę, a przy okazji robić spokojnie to co się kocha. Ilu jest wykształconych wspaniałych muzyków, którzy pracują w innych zawodach. To jedna szansa na milion, że się uda! Być muzykiem, to praca a jednocześnie przyjemna pasja. Muzyka zawsze była i jest miłością mojego życia. Nie potrafię bez niej żyć. Wiem, że nikt kto by mnie kochał, nie chciałby pozbawić mnie tego szczęścia.
Załączniki:
Obrazy:
|